Kumie drogi, pamiętasz w naszej dyspucie niedawnej, gdy rzuciłam, że chyba decyzje powinno się podejmować rzucając kośćmi i potem traktować je jak podjęte na podstawie najgłębszego namysłu i starannego rozważania wszelkich faktów oraz dostępnych argumentów? Pamiętasz na pewno nasze rozterki.

I oto siedzę na podłodze, układam swoje śmieci, paruję skarpetki, w tle mroczny serial wzmaga moją aktywną entropiobójczość. Entropia podsuwa mi w jednym z porządkowanych kartoników kostkę do gry. Przemyka mi przez myśl nasza rozmowa i mówię sobie w duchu – „jeśli wyrzucę liczbę z przedziału 4-6, to Bóg istnieje, jeśli 1-3 – nie ma go (brak wielkiej litery świadomy).

Jedna iteracja.
Pada szóstka.

I co ty na to?